Niezwykłe rezultaty stosowania EM

Niezwykłe rezultaty stosowania EM

Nawet w stadninie, w której znajdują się zdrowe konie, zastosowanie EM jest błogosławieństwem zarówno dla zwierząt, jak i ludzi zajmujących się nimi.Tak ocenia zastosowanie EM Daniela Otto-Prins, osoba profesjonalnie zajmująca się końmi, doskonale znająca się na rzeczy i kochająca konie. Daniela Otto-Prins EM stosuje ona od dwu lat w swojej wzorcowej stadninie.

W EM Journal opisuje ona swoje szczególne sposoby w hodowli koni, jak również pokazuje na przykładach, co można osiągnąć stosując EM.

Konie cierpią, bo człowiek uczynił z wędrownych zwierząt stepowych zwierzęta stajenne. Stało się tak dlatego, żeby koń był pod ręką jako zwierzę wierzchowe, rzeźne, machina wojenna albo jako partner do rekreacji.

Dzisiejszy koń żyje w stajniach i ma bardzo ograniczony „wolny wybieg”. W przeszłości, żyjąc na swobodzie, oddalał się od swoich odchodów, a tym samym także od wydalonych pasożytów, ich jaj i larw. Dzisiaj natomiast jest zmuszony do tego, by dzielić z nimi swoje mieszkanie. W ten sposób koło się zamyka: wraz z odchodami koń wydala pasożyty i ich jaja, jaja rozwijają się do postaci larw i przez trawę, podściółkę albo ze ścian boksów ponownie dostają się do pyska konia. Larwy wgryzają się w ścianki jelit i przedostają się do krwiobiegu, po czym docierają do różnych organów wewnętrznych, albo w jelitach rozwijają się do postaci dojrzałej, które znowu wytwarzają jaja – i tak dalej.

Ciągłe poszukiwanie możliwości stworzenia optymalnych warunków

Właściwie w stadninie Ostergewannen w Palatynacie (Vorderpfalz) nigdy nie było chorych koni, czasami zdarzały się jedynie drobne zranienia albo lekkie kolki u koni mających do tego skłonności w związku ze zmianą pogody. Jednak, jeśli ktoś chce odpowiednio troszczyć się o konie, ciągle poszukuje możliwości stworzenia optymalnych warunków hodowli. W naszych poszukiwaniach dwa lata temu dotarliśmy do EM i do filozofii prof. T.Higi. Po wielu próbach przeprowadzonych w ogrodzie, z obornikiem, na naszym psie, jak również na nas samych rozpoczęli?my systematycznie stosować EM u naszych koni.

Odpowiedni chów koni

Nasze konie przez cały rok o każdej pogodzie w ciągu dnia przez 11-13 godzin przebywają w różnych zagrodach. Z obszarów tych – ok. 7000m² – trzy razy dziennie uprząta się końskie „pączki”. W nocy konie stoją w przestronnych pojedynczych boksach, otwartych z trzech stron powyżej wysokości ściany boksu, tj. 1,30 m. Codziennie po uprzątnięciu odchodów na nieprzepuszczalnej podłodze gumowej uzupełnia się świeżą podściółkę z trocin o niewielkiej zawartości kurzu. Siano przed karmieniem jest nawilgacane w celu pozbycia się kurzu. Stajnia jest stajnią zimną, tzn. podczas gdy w zimie temperatura spada poniżej zera, w stajni jest tylko 3-5°C cieplej.

Derki stosujemy tylko do wytarcia potu po ciężkiej pracy, gdy konie mają zimową sierść. Mimo optymalnych warunków chowu każdy koń otrzymuje u nas prócz najlepszej karmy dodatkowo 20 ml EMA bezpośrednio do pyska. Posadzka i ściany boksów są 1 x w tygodniu spryskiwane roztworem EMA, a boksy, w których przebywają klacze ze źrebięciem, są spryskiwane codziennie. Wybieg także jest spryskiwany roztworem EMA (za pomocą zwykłego polowego opryskiwacza), co cztery miesiące.

Efektywne mikroorganizmy działają jak katalizatory i wspomagają zdolności przemiany materii, regenerują i naprawiają system odpornościowy, a także w każdym miejscu i o każdym czasie dbają o poprawę środowiska i otoczenia. Widoczne jest także to, że oprócz tej ogromnej pracy wydzielają także pożyteczne substancje, które przynoszą kolejne korzyści w postaci łatwiejszego przebiegu procesów fizjologicznych.

Pasożyty koni

Na podstawie różnych pozytywnych doświadczeń zaczęliśmy przed dwoma laty w coraz szerszym zakresie stosować EM do zwalczania pasożytów i do kontroli przebiegu odrobaczania. Ponieważ do dnia dzisiejszego nie wynaleziono żadnych środków zapobiegawczych, a jedynie opracowuje się nowe trucizny przeciwko pasożytom, uważam, że temat jest bardzo istotny.

Rażące zaniedbania w hodowli, jak również ustawiczne dążenia do czerpania zysków z chorób nie są właściwą zapłatą za zasługi rzekomo tak kochanych przez nas koni. Ponieważ człowiek przez udomowienie uczynił z konia to, czym teraz jest, właśnie człowiek powinien o wiele bardziej się starać o lepszą opiekę nad nim i szukać alternatywnych metod zwalczania jego chorób.

Zwalczanie pasożytów nie zawsze jest skuteczne

Nie jest przedmiotem tego artykułu opis problematyki pasożytów u koni. Istnieje na ten temat pokaźna literatura – nie chcę jej tutaj przytaczać. Chcę powiedzieć na ten temat tylko tyle: pasożyty i ich larwy wiercą dziury w ściankach jelit i naczyń, uszkadzają organy wewnętrzne, powodują niedrożność jelit i pobierają (kradną!) substancje odżywcze.

Ponadto wypracowane i stosowane przez ludzi metody karmienia stanowią dodatkowe obciążenie dla końskich jelit. W tych warunkach pasożyty mają istny raj.

Będąc zwierzęciem stepowym koń odżywiał się głównie chudą trawą i krzewami, dzisiejszy koń natomiast musi się zmierzyć ze zbożem, melasą, trawą bogatą w białko, a nierzadko także ze środkami uzupełniającymi pożywienie. Zmusza to jelita i ich florę do ogromnego wysiłku. Ten wysiłek zaś naraża organizm konia na grzyby, bakterie chorobotwórcze, a w szczególności na pasożyty.

Konwencjonalnym sposobem postępowania z pasożytami jest odrobaczanie. Mówiąc wprost – truje się robaki. Ale podawana doustnie pasta niestety obciąża cały organizm.

Wydalone resztki trucizny, a także zatrute robaki stanowią obciążenie dla środowiska naturalnego, ponieważ trucizna przedostaje się do gleby i do wód gruntowych. Tylko z tego powodu byłoby wskazane zminimalizowanie stosowania tych preparatów.

Zasadniczym problemem oprócz często nieodpowiednich warunków higienicznych w stajni i zagrodzie jest to, że ciągle konieczne jest opracowywanie nowych preparatów, ponieważ pasożyty się szybko uodparniają. Poza tym na kilka pasożytów do dzisiaj nie wynaleziono skutecznego środka. Nawet aplikacja i właściwe dozowanie nie zawsze przynoszą pożądane efekty i przebiegają bez komplikacji.

Dzięki moim doświadczeniom z EM nie czuję się bezradna

Na temat terminów podawania środków do odrobaczania istnieje wiele zaleceń. Chyba nikt nie może powiedzieć tutaj niczego ogólnie obowiązującego, ponieważ zależy to od wielu czynników. Należy uwzględnić m. in. porę roku, rodzaj hodowli, różne rodzaje pasożytów (jest ich ponad 60), zmiany w warunkach środowiskowych, stopień zarobaczenia poszczególnych koni, substancje czynne w preparacie i wiele innych czynników.

Kiedy zwrócimy uwagę na cierpienie koni spowodowane tymi pasożytami, a z drugiej strony zaobserwujemy złe skutki nadmiernie stosowanej chemii, wówczas uświadomimy sobie istnienie trzeciego zła, jakim jest przygnębiajaca bezradność.

W walce z pasożytami po prostu nie ma jeszcze alternatywy, która gwarantowałaby całkowite wyleczenie. Dlatego całkowite zanegowanie i zarzucenie odrobaczania, jak również ignorowanie tego problemu uważałabym za takie samo męczenie zwierząt, jak nadmierne stosowanie trucizn.

Nasze doświadczenia z EM pomogły nam w dużym stopniu uporać się z problemem pasożytów. Rezultaty zachęcają do dalszych prób w tej dziedzinie. Zanim poznaliśmy EM, a także przez rok wdrażania EM w naszej hodowli przeprowadzaliśmy u naszych koni 4-5 kuracji odrobaczających rocznie. źrebięta odrobaczaliśmy nawet częściej. Od tego czasu zmniejszyliśmy dawki o połowę.

Follow us

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce prywatności.
Akceptuję politykę prywatności i wykorzystywania plików cookies w serwisie
x